Corona Locuta

Gazeta Klubu Konserwatywnego

Month: Czerwiec, 2015

Ciszej nad tą trumną…

Emocje sięgają zenitu, kampania wyborcza wchodzi w swoją najbardziej zaciętą fazę. Wszak od rozpoczęcia głosowania dzieli nas już tylko kilkanaście godzin. Mogliśmy się spodziewać, że właśnie teraz demokracja pokaże swoje prawdziwe oblicze. Codziennie kandydaci bombardują nas masą sondaży, które mają wybadać jakim poparciem się cieszą. Codziennie możemy spotkać się z, wypowiadanymi przez jednego bądź drugiego kandydata, zarzutami odnośnie swego przeciwnika. Wydawać by się mogło, że kandydaci mają dwie gęby – jedną do prawienia przyjaznych epitetów wyborcom, drugą zaś do opluwania się wzajemnie jadem. A my – wyborcy musimy czekać jeszcze kilka godzin, by to wszystko umilkło.

https://i2.wp.com/www.hurriyetdailynews.com/images/1684006-2.jpg

Kolorytu nadaje kampanii fakt, że ostatnimi czasy Caryca-matka przyznała się, iż przez ostatnie miesiące „dla eksperymentu” prowadziła kampanię czarnego pijaru oraz samouwielbienia, która to miała rzekomo przysłużyć się dobru Brodrii [1]. Mnie osobiście ten fakt niezmiernie cieszy, abstrahując od tego, że to wszystko mogło być podyktowane kampanią wyborczą, jestem rad, iż z ust szanownej kandydatki przestaną płynąć słowa pogardy dla pewnych – bliskich mi – środowisk. Do grona przecinków tego typu „eksperymentów” zaliczyć możemy z pewnością drugiego z kandydatów – Markusa Felixa Spirkin von Wettina, który (świadomie bądź nie) wpisał się w wir kampanii negatywnego pijaru zarzucając swej kontrkandydatce nieumiejętne zarządzanie państwem oraz wystawienie Carstwa Brodryjskiego na pośmiewisko opinii międzynarodowej. Naturalnie nie pozostało to bez responsu – mówiąc obrazowo, bo sam Bóg raczy wiedzieć kto zaczął całą tę przepychankę – ze strony Jej Carskiej Wysokości. Oto powtórzyła ona – coraz popularniejsze w pewnych kręgach – pogłoski, której w ustach byłej Prezydent Republiki zabrzmiały jak oskarżenia, o tym że poparcie, który cieszy się kandydat zawdzięcza „kupczeniu stołkami”. Zarzut ten w nieco ironiczny sposób skomentował sam oskarżony, pytając:

Skąd ja wezmę 13 urzędów do ustawienia?

Przeto zarzut Aleksandry Dostojewskiej-Swarzewskiej wydaje się być mocno przesadzony, co nie zmienia faktu publiczne oferowanie przyszłych stanowisk (ot choćby na kanale IRC) może być przez niektóre środowiska uważane za niesmaczne.

Warto także zwrócić uwagę na to w jakim kierunku zmierza kampania wyborcza. Dyskusje, odbywające się między kandydatami nie mają podłoża merytorycznego – mało kto w ogóle pamięta o tym, by rozmawiać o programie. Miast tego spotykamy się z argumentami ad personam – czy to w kwestii czarnego pijaru czy to w kwestii „handlu stołkami”. Co cieszy się większym zainteresowaniem? Program czy wzajemne utarczki słowne kandydatów pod kolejnymi sondażami? Zastanówmy się jaką drogą idziemy, ba! dokąd ona zmierza. Być może słowa (notabene jedne z najbardziej roztropnych w tej kampanii), które wypowiedział prof. Swarzewski okażą się prorocze? [2] Możemy się tylko zastanawiać jak długo będzie trwała jeszcze wojna bialeńsko-bialeńska (parafrazując nieistniejącego klasyka).

Rodzi się teraz pytanie – czy nie byłoby dobrze, choćby dla samego ostudzenia atmosfery, gdybyśmy wprowadzili obowiązkową „ciszę wyborczą”? Mnie osobiście nudzi ta cała maskarada. Temczasem moi państwo – ciszej tam nad tą trumną. Trumną, którą jest niewątpliwie, budzący zawiść, system demokratyczny oraz jego kwintesencją w postaci kampanii wyborczej.

[1] http://spolecznosc.bialenia.net.pl/index.php?topic=3378.0

[2] http://spolecznosc.bialenia.net.pl/index.php?topic=3391.msg33894#msg33894

Reklamy

Mościpanowie – do bram!

Spodziewam się, że treść tego artykułu może wzbudzić konsternację spośród niektórych moich czytelników, ale cóż przywykłem już do tego. Teraz jako osoba, nieangażowana w żaden sposób w  politykę międzynarodową, mogę sobie pozwolić na popuszczenie pióra. Żywię nadzieję, że te kilka zdań naświetlą nieco motywy, jakimi kierowałem się będąc jeszcze ministrem dyplomacji podczas owej rzekomo bulwersującej rozmowy [1].

Można by ulec wrażeniu, że od jakiegoś czasu fundamentem polityki zagranicznej Republiki Bialeńskiej jest otwartość – na wszystko i na wszystkich. Me wielkie zdumienie budzi fakt zbliżania się Bialenii (poprzez Brodrię) do Batawii. Ziemię brodryjską zalewają rzesze książątek batawskich, ludzi którzy mogą się pochwalić udziałem w rozlicznych wojenkach domowych, a przez swoją kilkumiesięczną karierę zdążyli być zarówno monarchami, prezydentami, rewolucjonistami, jak i budowniczymi nowej ojczyzny. Co się stanie jeśli ta fala dopłynie także do państwa bialeńskiego? Wszak zdobycie (kolejnego) obywatelstwa to błahostka, zwłaszcza w systemie, który otwarty jest na każdego. Czy chcemy w Bialenii powtórki z Batawii – kraju, gdzie wybuch rewolucji stoi niemalże na porządku dziennym. Postaram się nawet zaryzykować tezę, że przepływ tego typu quasi imigrantów, sprawia „yoyonacyzację” kraju, czego sutki można zaobserwować już w autonomicznej Brodrii, której władze szykują podbój połowy Nordaty. Aż ciężko się połapać w roszadach, ruchach, sojuszach i mnóstwie państewek, których celem jest podbój kolejnych pikseli. Kto wie czy do tego „zaszczytnego” grona wkrótce nie dołączy Bialenia? Kto może przewidzieć, co się stanie, gdy do władzy w Bialenii dojdą politycy stricte nordaccy…

Cóż tedy robić? Najbardziej sensownym rozwiązaniem wydaje się być zaostrzenie kryteriów przyznawania obywatelstwa. Godną rozwagi propozycję [2] przedstawił swego czasu, która mogłaby ograniczyć nieco falę przybyszów z Nordaty. Wydaje się, że każdy kto czuje się Bialeńczykiem winien mieszkać w Bialenii, każdy zaś kto czuje się Batawczykiem winien mieszkać w Batawii oraz działać dla jej dobra.

9. Koniec z posiadaniem więcej niż jednego obywatelstwa

https://i0.wp.com/xe.cdn03.imgwykop.pl/c3397993/link_eHtZAdODQhggcw0qf76oXboiguTS5Gqy,w300h223.jpg

Nie twierdzę bynajmniej, że przypływ nowych mieszkańców – nawet tych, który uprzednio mieli inną ojczyznę – na ziemi bialeńskie jest złą tendencją. Wręcz przeciwnie! Nie możemy jednak pozwolić, by wpływ na bialeńskie prawodawstwo, na bialeńską politykę zagraniczną miały osoby, mające inną ojczyznę – gdzieś po drugiej stronie Nordaty. Jeśli ktoś zamierza naturalizować się i zostać Bialeńczykiem, to wybornie, ale niechaj przestanie być sługą tej bestii – yoyonacyjności. Przeto apeluję do wszystkich, którym bliska raison d’État Bialenii – do bram!

Co zaś się tyczy samego zbliżania się do owych nordackich tworów – też potrzebne nam będzie doza zachowawczości, niektórzy uważają, że część krajów, istniejących na Nordacie dobrze prosperuje na przyszłość. Szczerze powiedziawszy uważam to za przejaw zbytniego optymizmu. Co nie zmienia faktu, że za jakiś czas może się narodzić coś sensownego w tych państwach. Jednakże póki co są to siedliska rewolucji i ciągłej wojenki domowej. Nowe twory państwowe powstają, gdy rzekomo wypalają się stare…. A sensowne postulaty są zagłuszane przez zwolenników budowania nowego lepszego świata. Przeto postuluję – do póty sytuacja na Nordacie się nie uspokoi – o stworzenie kordonu ochronnego przez bialeńską dyplomację, który oddzieli Bialenię od „wojującej północy”. Co oczywiście nie powinno wykluczać możliwości przejazdu osób prywatnych do owych państewek, celem pomocy w budowie struktur państwowych i zaprowadzania porządku na tych terenach. Naturalnie zakładając, że znajdą się w Bialenii tacy odważni ludzie…

[1] http://spolecznosc.bialenia.net.pl/index.php?topic=3339.0

[2] http://spolecznosc.bialenia.net.pl/index.php?topic=3344.0

Anty-panegiryk na powrót hrabiego

Dziś w Republice Bialeńskiej wielka katastrofa – na stare śmieci powraca, „uwielbiany” przez wszystkich mieszkańców, Adam Aleksander (już nie Dostojewski von Vincis). Wraca – powiedzmy złośliwie  – by znów w niespodziewanym momencie opuścić państwo. Wraca – powiedzieliby dawni „łatkawianie”  – by znów spiskować z Kucelem przeciwko oazie spokoju i stateczności – Batawii. Wraca – powiedziałaby księżniczka z wieży Sankt Aleksandrovskiego zamku – by, wraz z plugawym plemieniem wężowym von Vincisów, zwalczać wspaniałą Semiramidę Nordaty . Wraca – powiedziałby obserwator bialeńskiej sceny politycznej – niepoprawny romantyk, którego celem jest przywrócenie monarchii, ustroju niefunkcjonującego w Bialenii od dawien dawna. Oto ten wichrzyciel i rewolucjonista, co więcej romantyczny wariat, którego umysł jest pełen utopijnych wizji, znów ośmiela się stąpać swoimi plugawymi stopami po Uświęconej Republikanizmem Ziemi Bialeńskiej. https://i1.wp.com/static1.menstream.pl/i/art/11/295435_big.jpg Jakże prorocze byłby to wizje. Nie minęło kilka godzin, by – w dawno nieużywanym – sądzie pojawił się akt oskarżenia, godzący w majestat Imperatorowej – przykład bezczelnego stosowania czarnego pijaru. Nie ulega wątpliwości, że za tym podstępnym aktem oskarżenia stał właśnie ON – przecież nie od dziś wiadomo, że w swoich plugawych rozrachunkach niejednokrotnie bratał się z oskarżycielem. To z pewnością jego zakulisowe gry sprawiły, że niezwykle zajęty Wysoki Sąd będzie musiał wydawać wyrok przeciwko krystalicznie czystej brodryjskiej monarchini. Spójrzmy prawdzie w oczy – ten osobnik, to nie „popijający herbatkę hrabia”, to groźny rewolucjonista, którego celem jest zwalczanie aleksandryzmu absolutnego oraz rewolucyjna walka o monarchię, która w warunkach brodryjskich nie ma szans na realizację. To groźny terrorysta, przeto powiedzenie „nie popieram” przy jego (haniebnym) wniosku o obywatelstwo, wino być obowiązkiem każdego, komu miłe jest dobro Bialenii. Otwartość na Batawczyków, troska o „krystaliczność” Semiramidy – to na tych fundamentach zbudowana być powinna nasza niechęć (nasze obrzydzenie) do osoby hrabiego. Nie zaś na surrealistycznych koncepcjach skompromitowanych polityków.