Czy widmo zdziała coś w Bialenii?

Biała kulka z czarnym krzyżem lotaryńskim i wściekle czerwonymi oczami straszy na pierwszych stronach pewnego czasopisma satyrycznego. Czy uda nam się doprowadzić do tego, że ta urocza biała kuleczka włoży koronę na skroń swego zielonego przyjaciela? Samo jego zadanie na terytorium republikańskiej Bialenii może spowodować, że tutejszy beton polityczny wyleje na nas wiadro brudnych pomyj. A i nie wykluczone, że zagrożą nam wojskowym zamachem stanu jeśli ośmielilibyśmy się wprowadzić ustrój monarchistyczny. Jednak zakładając, że znajdzie się osoba, która będzie chciała wysłuchać odpowiedzi na powyższe pytanie retoryczne – postaram się ją znaleźć.

https://lh3.googleusercontent.com/-lJRtSc3h_TE/VSGf5rCr1wI/AAAAAAAAA00/6l91pRfHTW4/s683/srk.jpg

Na podstawie rysunku Kristiana Iversena[1]

Naturalnie, jako konserwatyści powinniśmy sięgnąć do korzeni. Wbrew pozorom nie znajdziemy tam samych wojowników republikańskich, walczących z zielonym sztandarem z Sarmatami. Zapomnijmy na chwilę o Powstaniu Marcowym. Cofnijmy się niecałe pięć lat do tyłu. Pod koniec września, znany nam skądinąd Andrzej Swarzewski wraz z 11 emigrantami sarmackimi, zakłada Królestwo Bialenii. Urokliwe miasto Dolonograd zostaje stolicę Królestwa, a wielokrotny prezydent Bialenii zostaje monarchą. Niestety piękna historia kończy się po kilku dniach, gdy Królestwo upada. Niemniej jednak, błędem jest mówienie, iż Bialenia posiada tylko i wyłącznie tradycje republikańskie. W tym roku, gdy radośnie bierzemy udział w świętach ku czci, wybitnych niewątpliwie powstańców marcowych, czy innych patronów Republiki, nie zapominajmy o tych kilku wrześniowych dniach, gdy po ziemi bialeńskiej dumnie stąpał monarcha. Tak więc możemy śmiało powiedzieć, że jako kraj posiadamy tradycje monarchistyczne.

Kolejną sprawa to legitymizacja monarchy. Oczywiście musimy (ze smutkiem) zapomnieć o znanej nam ze świata realnego prawdzie, iż władza królewska pochodzi tylko od samego Boga. Wpływ Pana na działalność społeczności internetowej zdaje się być mało prawdopodobny. Choć oczywiście wszystko jest możliwe… Zapomnijmy jednak na chwilę o tej niewątpliwie ważnej kwestii, by zadać sobie pytanie skąd jeszcze mógłby wziąć się monarcha. Monarchów możemy szukać spośród starych rodów, które w przeszłości sprawowały władzę w naszym kraju. W Bialenii takowych rodów nie ma, lecz Bialenia miała kiedyś króla. W takim razie, zgodnie z tym, o czym pisałem w powyższym akapicie możemy uznać, że jednym z kandydatów do tronu jest Andrzej Swarzewski. Jako twórca zarówno Bialenii w obecnej formie, jaki i dawnego Królestwa miałby do tego pełne prawo. Załóżmy jednak, że obecny Wielki Kniaź Venomanii w swej skromności nie przyjąłby tytułu królewskiego. Cóż tedy? W zamierzchłych czasach, gdy barbarzyńcy wybierali spośród siebie najwybitniejszego męża, osobę wyróżniającą się spośród tłumu, posiadającą niewątpliwe cechy przywódcze, mogącą poprowadzić owe plemię – czy też później „państwo” ku zwycięstwu. Z biegiem lat ów wybór zostawał uświęcony przez Kościół. Oczywiście podaję tu ino przykład jednego, niezwykle charakterystycznego państwa europejskiego  – oczywiście nieistniejącego, jak cały świat realny. Nie powiemy chyba, że w Bialenii brakuje wybitnych polityków… Tak zatem istnieje taka możliwość, jednak, by monarcha (zwłaszcza taki wybrany „z woli ludu”) różnił się czymś od zwykłego „prezydęciny” potrzeba w tym wszystkim swoistego pierwiastka sacrum. Jak już wcześniej wspomniałem pozwoliłem sobie wykluczyć interwencję Boga w losy internetowej społeczności. Cóż zatem może Go zastąpić? Pewną namiastką owego sacrum – w warunkach mikroświatowych jest Kościół (notabene w Bialenii również takowy istnieje) – powiedzmy rotryjski. W tym wypadku możemy wzorować się chociażby na Królestwie Agurii. Podczas koronacji Jego Królewskiej Mości Piotra II Konstantego zabrakło duchownego, który mógłby zgodnie z rotryjskim prawem kanonicznym koronować monarchę. Po wielu dysputach i sporach – widzimy zatem, iż Aguryjczykom brakowało na swój sposób owego sacrum – patriarcha przekazał koronę kanclerzowi Horochowi. Tak zatem restauracja oraz legitymizacja monarchii  w Bialenii, na swój sposób zgodnej z powszechnie przyjętymi zasadami jest możliwa[2]… Naturalnie istnieją jeszcze inne rozwiązania. Mikroświat aż roi się od rodów, w których żyłach płynie krew królewska – wystarczy ino poszukać a chętny na Tron Dolnogradzki z pewnością się znajdzie.

https://i0.wp.com/www.wisoveg.de/wisoveg/heimatkalender-eu/2004/chlodwig2.jpg

Co my – słabi konserwatyści – możemy w tej sytuacji zrobić? Przede wszystkim trzeba nam stworzyć system prawny, który umożliwi zmianę ustroju w sposób pokojowy i poukładany. Zdaje się zatem, iż podstawową sprawą będzie wytworzenie instytucji, która umożliwi nam transformację ustrojową. Taką rolę spełniłaby  osoba Regenta, który na czas przygotowywania do restauracji monarchii objąłby władzę dyktatorską. A zatem do dzieła! A zatem już wkrótce będziemy mogli krzyknąć: Vive le roi!

[1] http://v-microball.blogspot.com/2015/04/widmo-monarchizmu.html

[2] Mam nadzieję, że powyższego tekstu nie przeczyta (nieistniejący) profesor Bartyzel – załamałby się wywodem, jaki wyprowadziłem.

Reklamy