To ja stoję za destrukcją Związku Brodryjskiego…

by AlbertoCarlos

Jest piękna bialeńska zima, małe płatki śniegu wesoło tańczą za oknem, by ostatecznie stać się częścią białego puchu, który pokrywa dachy wolnogradzkich budynków. Znajdujemy się, wraz z moją rozmówczynią w Sali Reprezentatywnej Pałacu Prezydenckiego. W kominku tli się ogień, zapewniający względne ciepło w pomieszczeniu. Lokaj cicho wymyka się z Sali, by nie przeszkadzać rozmawiającej parze. Gdy żołądki odpoczęły po sycącej kolacji, sięgnęliśmy po napitki: trzynastoletni burgund – dla mnie oraz krystalicznie czysta bialeńska wódka – dla mojej rozmówczyni, Pani Prezydent Republiki Bialeńskiej Aleksandry Swarzewskiej. Zadowoleni, dzięki ulubionym trunkom zaczęliśmy rozmowę.

https://lh6.googleusercontent.com/-POue2ZZ5KEE/VOofALojqLI/AAAAAAAAAyU/b4o9EHyrQF8/s390/SM0_36-206.jpg

Adam Aleksander Dostojewski von Vincis:

Co Pani sądzi o przestrzeganiu prawa? Czy bliskie są Pani idee państwa prawa – notabene jednego z fundamentalnych założeń ustroju demokratycznego? Dlaczego?

Aleksandra Swarzewska:

Zawsze wychodzę z założenia, że przestrzeganie prawa jest najwyższym nakazem głowy państwa. Prawo musi być bezwzględnie przestrzegane, gdyż jak sam Pan powiedział jest gwarantem państwa demokratycznego. Prawo jest święte i nienaruszalne. Jego złamanie powinno nieść za sobą określone konsekwencje, naturalnie w zależności od sytuacji jej wagi. Drobne wykroczenia powinny być poddawane lżejszej karze, zaś poważne karane należycie, by dać wyrażany sygnał, że nie ma przyzwolenia na łamanie prawa.

Adam:

Zmieńmy może temat na nieco bardziej przyziemny. W ostatnich dnia zrzekła się Pani tronu Carstwa Brodryjskiego, co determinowało Pani decyzję?

Aleksandra:

Nie była to decyzja łatwa do podjęcia… Wpłynęło na nią wiele czynników. Przede wszystkim nagonka na moją osobę, której wszyscy byliśmy świadkami w ostatnim czasie. Była to zorganizowana bandycka akcja, nie usankcjonowana w żaden sposób. Zostałam poddana publicznemu linczowi. Co więcej byłam zastraszana!

Adam:

Dużo mówi Pani o bandytach i terroryzmie [v. decyzja o rezygnacji z tronu]. Może Pani nieco sprecyzować swoje oskarżenia? „Nagonka”, o której Pani mówi – będąca de facto troską o przestrzeganie prawa, co Pani sama uznała uprzednio za słuszne działania – nie była w żaden sposób niezgodna z prawem. Chyba, że rozmawiamy dwóch zupełnie różnych rzeczach…

Aleksandra:

Pan za dużo sugeruje (uśmiech) Zapewne by zepchnąć rozmowę na właściwy według Pan tor. Byłam zastraszana przez kilku członków rodziny von Vincis, dodatkowo nieustannie obrażana, na przykład na bialeńskich i sarmackich kanałach IRC.

Adam:

Ja proszę jeno o konkrety. Wie Pani, że nie zadawalam się rzucaniem pustych haseł, tym bardziej pustych oskarżeń. W jaki sposób Ci „bandyci” stali się bandytami?

Aleksandra:

Próbowali (co się im pośrednio udało) obalić panujący porządek w Carstwie Brodryjskim, chcąc przejąć władzę. Dlatego musiałam w szybkim tempie przekazać tron synowi, o którego też się obawiałam.

Adam:

W jaki sposób Pani grozili, jeśli można wiedzieć?

Aleksandra:

Nie wiem czy powinno to ujrzeć światło dzienne, mogłoby na prawdę skompromitować kilka osób… (chwila konsternacji) W dużej mierze się już z nimi rozprawiłam w wymiarze prywatnym. Gwoli zaspokojenia pańskiej ciekawości podam jedną z wielu gróźb. Otóż pewna osoba zagroziła mi, że jeżeli nie ustąpię z tronu mogę pożegnać się z prezydenturą. Wydawało mi się to kuriozalne, lecz osoba ta wykazała na możliwość manipulacji członkami bialeńskeigo Parlamentu. Wtedy poczułam się naprawdę zagrożona. Wpływy bandyckiej organizacji terrorystycznej (nie wiem w jaki inny sposób określić tę grupę) okazały się być wszechobecne.

Adam:

To bardzo ciekawe. Jednak zdaje się, że Parlament nie ma możliwości odsunięcia Prezydenta od władzy.

Aleksandra:

Tym bardziej było to przerażające… ten, kto mi groził wyrażał jasną możliwość ingerencji i przewrotu bez poszanowania prawa, tak jak było to zrobione w Brodrii.

Adam:

Sugeruje Pani zatem, że w Brodrii doszło do coup d’etate [zamachu stanu – red.]? Czy może Pani przybliżyć nam jego kulisy?

Aleksandra:

Tak w Brodrii doszło do pośredniego zamachu stanu. Gdybym nie zrezygnowała byłoby jeszcze gorzej, bo zapewne do tronu nie zostałby dopuszczony mój syn.

Adam:

Może Pani sprecyzować nieco swoje zarzuty? Kto i w jaki sposób miałby uniemożliwić sukcesję tronu Jego Wysokości?

Aleksandra:

Mój były mąż wraz z jego rodziną!

Adam:

(uśmiecha się) A w jaki sposób?

Aleksandra:

W sposób mi i im wiadomy…. między innymi przez nacisk psychologiczny, a także zapewne poprzez inne bandyckie metody.

Adam:

Czy może wypowiadać się Pani nieco konkretniej? Oskarża przecież Pani ludzi o zamach na władzę….

Aleksandra:

Wszyscy byliśmy świadkami próby obalenia mnie przez wspomniane osoby. Zaczęło się od mojego konfliktu z seniorem von Vincis, który celowo sprowadził zza ”grobu” mojego zmarłego męża.

Adam:

Czyli uważa Pani, że wszystko zostało ukartowane przez Ivana von Vincisa. A może Pani nam wyjaśnić w jaki sposób miałby on (wraz z rodem) przejąć władzę? Ze swojej strony mogę dodać, iż od początku zarzekałem się, że chce aby tron przejął legalny następca – carewicz Mikołaj Patryk.

Aleksandra:

Mikołaja Patryka proszę w to nie mieszać. Nie znam szczegółowych planów bandyckiej organizacji,

Adam:

A zatem jakie podstawy miała Pani by twierdzić, że owi „bandyci” dążyli do zdobycia tronu dla siebie?

Aleksandra:

Wszystkie ich działania i nagonka na moją osobę, a także kontekst sytuacji. Nie chcę się już powtarzać, więc możemy skończyć ten temat…

Adam:

(z nutą konfuzji) Niestety ja cały czas nie widzę związku,, ba! nie jestem w stanie znaleźć żadnej wypowiedzi, która sugerowałby, że ktoś che przejąć władzę dla siebie. Ale to Pani decyzja. Przejdźmy zatem do kolejnego pytania. Załóżmy, że jest pierwszy dzień lutego, a Mikołaj Patryk przedkłada swoje pretensje do tronu. Co by Pani wtedy zrobiła?

Aleksandra:

Usłyszałby ode mnie Mikołaj Patryk, że w chwili stosownej tron przejdzie w jego ręce.

Adam:

Czy zdaje sobie Pani sprawę, że byłby to sprzeczne z ówczesnym prawem?

Aleksandra:

Nie byłoby sprzeczne pod żadnym pozorem.

Adam:

A zatem jak odniesie się Pani do tego zapisu, pochodzącego z prawa dworskiego:

  1. Dziedzicowi tronu Carstwa Brodryjskiego, czyli najstarszemu synowi Cara Brodrii przysługuje następujący tytuł: Jego Carska Wysokość X., Carewicz Brodrii, Książę Ostii

Aleksandra:

Jest nie pełny i nie precyzyjny!

Adam:

Dlaczego?

Aleksandra:

Bo tak.

Adam:

Rozumiem, że nie jest Pani w stanie dowieść jego nieprecyzyjności. Przejdźmy zatem dalej. Jak może Pani podsumować swoje panowanie w Najjaśniejszym Carstwie? Czy był to owocny czas?

Aleksandra:

Był to okres największego rozwoju i chwały na arenie międzynarodowej w rocznej historii Brodrii. Uzyskaliśmy odpowiednie dla nas traktaty ze Związkiem Brodryjskim odzyskując Czuwację i Ostię. Dzięki mnie uniknęliśmy wojny z ZB, a po jego upadku inkorporowałam całą Brodrię. Rozkwitła również się nasza polityka zagraniczna…

Adam:

Pewne środowiska negują Pani zasługi w tejże kwestii. Jak Pani ustosunkuje się do tezy jakoby Związek Brodryjski nieodzownie chylił się ku upadkowi, a inkorporacja jego ziem nie przyniosła Carstwu nic poza kolejnymi pikselami.

Aleksandra:

Związek Brodryjski był silnym organizmem, na którego upadek nic nie wskazywało. Odzyskanie tych ”pikseli” jak to Pan nazywa było sprawą honorową.

Adam:

A zatem za Pani rządów Carstwo odzyskało swój honor, a może coś więcej? Czy uważa Pani, że kwestia inkorporacji tych ziem to wyłącznie Pani zasługa? Czy może był to naturalny stan rzeczy po upadku jednego organizmu państwowego?

Aleksandra:

Nie, to nie naturalny stan rzeczy. To moja zasługa.

Adam:

A więc Pani stoi za faktem destrukcji Związku Brodryjskiego (śmiech), skoro kwestia inkorporacji tych ziem jest Pani zasługą. Tak mamy to rozumieć?

Aleksandra:

Między innymi. (z dezaprobatą) Pański śmiech wyraża kompleks niższości wobec moich zasług…

Adam:

Lecz przed chwilą powiedziała Pani, że nic nie wskazywało na to, że Związek Brodryjski upadnie. Teraz stawia się Pani w roli jego głównego niszczyciela – stąd mój śmiech.

Aleksandra:

Nic nie wskazywało, a mi udało się tego dokonać.

Adam:

Jak Pani tego dokonała?

Aleksandra:

Nie mogę niestety ujawniać niszowej gazecie takich informacji.

Adam:

Rozumiem, mam nadzieję, że zdaje sobie Pani sprawę, że to kolejne pytanie, na które nie była Pani w stanie udzielić jasnej odpowiedzi. Odsuńmy na bok sprawy brodryjskie. Jakiś czase temu została Pani Prezydentem Republiki Bialeńskiej, jakie są Pani plany na tę kadencję?

Aleksandra:

Ciekawe i zapewne przyniosą oczekiwane owoce. (uśmiecha się tajemniczo)

Adam:

Nie chce się Pani podzielić z nami (notabene potencjalnymi wyborcami) swoimi planami?

Aleksandra:

Nie. Wszystko było poruszane w kampanii wyborczej.

Adam:

Jest Pani członkiem Stronnictwa Rojalistyczno – Konserwatywnego. Czy będzie Pani podejmowała działania mające na celu restaurację monarchii w Bialenii?

Aleksandra:

Zobaczymy, nie chcę się sprzeciwiać woli obywateli w tej kwestii. Jeśli się jednak nadarzy okazja, będę popierać utworzenie monarchii.

Adam:

Skoro wspomniała Pani o obywatelach…Czy nie wydają się pani niepokojące dosyć niskie noty w ostatnim sondażu zaufania dla Prezydenta.

Aleksandra:

Nie, bo głosowali również „nie-obywatele”. Poza tym był to okres silnej nagonki na moją osobę…

Adam:

pozwoli Pani, że zadam ostatnie pytanie. Co sądzi Pani o polityce „ukrywania się pod żyrandolem pałacowym”? Czy podjęła Pani jakiekolwiek kroki by odeprzeć zarzuty, które były Pani stawiane?

Aleksandra:

Tak. Wielokrotnie.

Adam:

Czy była to merytoryczna polemika czy „grożenie szabelką”?

Aleksandra:

Była to w pełni merytoryczna polemika, dyskwalifikująca wszelkie zarzuty.

Adam:

(zachęcającym głosem) Może pokusi się Pani o podanie jakiś przykładów owej polemiki?

Aleksandra:

(stanowczo) Nie będę już powracać do tego…. proszę samemu sobie znaleźć.

Adam:

Dziękuję zatem za wywiad.  Czy chciałaby Pani dodać coś jeszcze?

Aleksandra:

Nie. Cieszę się, że mogę ponieść prestiż tej gazety.

Adam:

W takim razie żegnam. Życzę powodzenia w walce, którą niewątpliwie jest rządzenie tak niepokornym narodem.

Aleksandra:

Dobranoc

Reklamy