Krótka rozmowa pod urzędem

by AlbertoCarlos

Wczoraj, gdy przechodziłem obok jednego z urzędów w Wolnogradzie byłem świadkiem rozmowy dwojga ludzi. Wyglądali nadzwyczaj przeciętnie. Jedna z nich to kobieta, ubrana w czarne ubranie, jakby żałobne ubranie. Jak później się dowiedziałem była naczelniczką owego urzędu. Drugi człowiek – mężczyzną, z cylindrem na głowie oraz w staromodnym fraku. Z treści rozmowy wywnioskowałem, że to kolejny z petentów, który niczym Syzyf, próbujący wtoczyć swój głaz na szczyt, domagaja się swoich praw w urzędzie. O czym rozmawiali? Sprawa była komiczna. Ich rozmowa, a przynajmniej ta część, której byłem świadkiem, przebiegałam mniej więcej w ten sposób.

Petent [P]: Paradne. Czy to, że ktoś uznał mnie za zmarłego oznacza, iż nie żyję? Wszak rozmawiam z Panią tu i teraz…

Urzędniczka [U]: Proszę Pana, nie w moich kompetencjach jest orzekanie o życiu pańskiej „żywotności”. Proszę zgłosić się do instytucji władnej podjąć taką decyzję.

P: Ależ Szanowna Pani zdaje się czegoś nie rozumieć. Mój obecny stan prawny uniemożliwia mi wybieranie się do jakiegokolwiek urzędu. Zewsząd – jako nieżywy – jestem odsyłany z kwitkiem. Proszę niech Pani raczy udzielić mi odpowiedzi na moje pierwsze pytanie [zapewne rozmowa trwała dłużej – A.D.]. Czy w obecnej sytuacji posiadam prawa obywatelskie?

U: Obawiam się, że nie. Mój poprzednik, zgodnie z ustępem 3 artykułu 5 ustawy o prawach obywatelskich z 12 marca 2014 roku, odebrał je panu. Niestety dopóty nie zostanie pan uznany za żywego, nie będę mogła przyjąć wniosku o przywrócenie tychże praw.

P: Cóż ma tedy zrobić? Do jakiego organu mam się udać?

U: Chętnie rozmawiałbym dłużej, ale Pan wybaczy obowiązki wzywają. Muszę udać się na ważną konferencję międzynarodową. Niemniej jednak życzę Panu powodzenia…

Po czy z uśmiechem na ustach i w poczuciu dobrze wykonanego obowiązku – wylania kubła zimnej wody na kolejnego petenta, przekroczyła drzwi urzędu. Ową bramę, niemożliwą do zdobycia dla zwykłego śmiertelnika. Nasuwa się na usta pytanie, czy władza istotnie służy narodowi i zwykłym prostym ludziom?

Reklamy